Pisanie prac – tematy prac licencjackich, licencjat, prace licencjackie, praca licencjacka

Pisanie24.com to blog służacy pomocą każdemu kto zmaga się z pracą licencjacką, inżynierską, magisterską, czy dyplomową.

Zamiast pisać do szuflady, studenci robią opracowania dla firm. Uniwersytet Ekonomiczny stworzył Giełdę Tematów Prac Dyplomowych. Pracę licencjacką lub magisterską może zamówić u studentów każde przedsiębiorstwo.

Adam Tarajkowicz jest absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu – a dokładniej: Akademii Ekonomicznej, bo tak nazywała się uczelnia, kiedy ją ukończył. Pracę magisterską pisał na początku tego wieku, dotyczyła strategii dystrybucji w firmie Morliny.

- Dzięki znajomościom załatwiłem sobie praktyki w Morlinach: odbywałem staż, a przy okazji zbierałem dane do pracy magisterskiej. W tamtych czasach była to strategia dość popularna wśród studentów: w zbieraniu danych pomagali znajomi, rodzina, dzieci zatrudniały się w firmach ojców. Nie ma nic złego w posiłkowaniu się kontaktami, problem pojawia się wtedy, gdy staje się to jedyną możliwością zdobycia informacji – opowiada.

Uniwersytet Ekonomiczny postanowił ułatwić studentom zadanie. Uczelnia stworzyła Giełdę Tematów Prac Dyplomowych. Firmy zgłaszają zapotrzebowanie na konkretne opracowania, a student wybiera interesujące go zagadnienie i pisze na ten temat pracę licencjacką albo magisterską.

Firmy będą się chwalić

- Kiedyś było tak: najpierw się wymyślało temat, potem desperacko poszukiwało firmy, która udostępni dane. Teraz temat ustalany jest wspólnie – Tarajkowicz pracuje dziś w Nickel Technology Park, instytucji, która jako jedna z pierwszych pojawiła się na giełdzie. – Było już u nas dwóch studentów na spotkaniu. Jeden z nich ma się zająć rolą parków technologicznych dla gospodarki regionu. Omawia pomysł z promotorem – mówi Tarajkowicz. – To nie jest bezkosztowe, choćby przez to, że student musi mieć w firmie opiekuna, który będzie przygotowywał dla niego informacje. Ale zyski są większe: dajemy studentom ciekawe tematy i promujemy ideę parków technologicznych, która nie jest jeszcze wśród nich powszechnie znana. Na pewno będziemy się chwalić tym, co napiszą. W bazie giełdy jest na razie 15 przedsiębiorstw, wśród nich Amica Wronki, Urząd Statystyczny w Poznaniu czy Wielkopolska Spółka Gazownictwa. Temat pracy na giełdzie znalazło dziewięciu studentów. – Ale to dopiero początki, cały czas się rozwijamy – mówi dr Milena Ratajczak-Mrozek, która koordynuje projekt na uczelni. Jest też promotorką licencjatu Emila Dubila, który pisze pracę o marketingu w firmie Verax System. – Próbowałem już kiedyś robić projekt, do którego potrzebne były dane z pewnej firmy. Nic z tego. Poufne! Odesłali mnie z kwitkiem – wspomina Dubil. Chciał, by jego rozprawa licencjacka była komuś przydatna, wszedł więc na stronę giełdy i sprawdził w wyszukiwarce, która firma potrzebuje badań z zakresu marketingu. – Wiem, że nie będzie mi łatwiej niż przy pracy teoretycznej. Verax System działa głównie na rynku amerykańskim, większość informacji jest po angielsku. W dodatku będę oceniany nie tylko przez promotora – przyznaje Dubil.

Promotor poszerzy wiedzę

Uczestniczka seminarium prof. Mariana Goryni, rektora UEP, pisze pracę o targach Budma. – Bada, na ile są konkurencyjne wobec innych, podobnych imprez. W czym Budma jest lepsza, w czym gorsza. Praca napisana przez studenta nie zastąpi rozbudowanej, płatnej ekspertyzy, ale może dyplomantka dostrzeże coś, na co pracownicy targów nie zwracali dotąd uwagi? A i ja sam, jako promotor, czytając empiryczną pracę poszerzę swoją wiedzę o rzeczywistości gospodarczej – mówi prof. Gorynia.

To właśnie wśród promotorów giełda cieszy się największą popularnością. Zarejestrowało się na niej 135 naukowców Uniwersytetu Ekonomicznego. – Trzech studentów przyznało się, że wybrali moje seminarium właśnie dlatego, że jestem na tej liście – przyznaje prof. Piotr Banaszyk z katedry zarządzania strategicznego.

 

Źródło: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13247783,Firmy_zamawiaja_prace_dyplomowe_u_studentow.html

Autor:  Natalia Mazur

Choć wydawać by się mogło, że odrobienie lekcji czy napisanie pracy zaliczeniowej to w dobie internetu bułka z masłem, to jednak kopiowanie treści może skończyć się w sądzie. Dlatego warto zastanowić się dwa razy zanim wykorzystamy cudzą pracę – nawet jeśli zostanie przeredagowana lub tylko zacytujemy czyjąś wypowiedź, podpisując się pod nią własnym nazwiskiem.

W Polsce ściąganie na sprawdzianie to „bycie zaradnym”, dobrze postrzegane „kombinowanie”. To samo odnosi się do wszelkiego rodzaju pisemnych prac zaliczeniowych. I choć w innych krajach takie praktyki określa się po prostu jako oszustwo, a za udowodniony choćby w jednej pracy plagiat student zostaje usunięty z uczelni, to u nas bezprawne przepisywanie cudzych praw jest powszechne. I co gorsza, powszechnie akceptowalne, zwłaszcza wśród studentów.

- Pisanie prac zaliczeniowych zawsze było dla mnie udręką – mówi Michał, absolwent uczelni technicznej. – Jestem umysłem ścisłym, wywody teoretyczne to nie moja bajka. Kiedy więc przyszło do pisania pracy magisterskiej, miałem spory problem. Znalazłem jednak kilka prac o tematyce podobnej do mojej i z nich skorzystałem. Tu zmieniłem zapis, tam kolor czcionki i rodzaj spacji i praca gotowa. Program antyplagiatowy nic nie wykrył, a ja obroniłem się na 5.

Fundacja Rektorów Polskich zleciła znawcom prawa autorskiego sporządzenie raportu na temat skali tego problemu. Zawarte w tym dokumencie bardzo ostrożne szacunki podają, że 1 na 10 prac została napisana niesamodzielnie. Jednak rzeczywista skala problemu może być znacznie większa. Dlatego też uczelnie inwestują w programy antyplagiatowe, które mają pomóc w wyszukaniu i ukaraniu nieuczciwych studentów.

Kiedy plagiat jest plagiatem?

Słowo „plagiat” pochodzi z języka łacińskiego i oznacza kradzież. Kopiowanie cudzego pomysłu lub jego części, o ile nie jest podpisane nazwiskiem lub sygnaturą autora, jest więc karalne. To prawo dotyczy nie tylko książek – mowa tu także o różnego rodzaju treściach zamieszczanych w Internecie: artykułach, wypracowaniach, utworach muzycznych, plastycznych, architektonicznych, fotograficznych czy też scenicznych, które objęte są ochroną prawną. Choć wielu uczniom i studentom wydaje się, że mogą bezkarnie korzystać z cudzej pracy, udając, że wyszła spod ich ręki, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej z racji łamania praw autorskich.

Do czynienia z plagiatem mamy już nawet wtedy, jeśli ktoś skopiuje tylko część cudzej pracy. „Nikt nie zauważy” – myślą co niektórzy, wklejając kilka akapitów nieswojego tekstu do rzekomo autorskiego wypracowania. Są w dużym błędzie, gdyż popełnienie plagiatu można udowodnić. Wystarczy bowiem użyć Internetowego Systemu Antyplagiatowego, który sprawdza, czy słowa, którymi autor napisał pracę, nie zostały skądś skopiowane. Zostaje ona uznana za plagiat, jeśli okaże się, że występuje zgodność w przynajmniej 20 procentach.

Ideą stworzenia tego typu systemu było, jak czytamy na stronie producenta: „zapobieganie nieuczciwej działalności, studentów i pracowników naukowych, która prowadzi do obniżenia jakości kształcenia oraz powstania atmosfery obojętności wobec faktu plagiatowania prac”.

Jak działa System?

Internetowy System Antyplagiatowy mechanicznie wykrywa podobieństwa między pracami, które są opisane „Współczynnikami podobieństwa”. Jest ich 5, a system, analizując daną pracę, określa, w ilu procentach następuje zgodność obu tekstów w każdym z nich. Jeżeli takowe podobieństwa wystąpią, sam system nie jest w stanie określić, która praca jest oryginałem, a która kopią. W związku z tym, kompetentna osoba musi przeanalizować dokumenty oraz odnieść się do raportu sporządzonego przez program.

Czasem jednak bywa tak, że po analizie obu prac (oryginału i domniemanej kopii) okazuje się, że wystąpiła zgodność świadcząca o plagiacie, mimo że do niego nie doszło. Dzieję się tak dlatego, że system zaznacza jako skopiowane frazy często używane w pracach zaliczeniowych, np. „z tego powodu”, „można odnieść takie wrażenie” czy też „warto pamiętać o tym, że”. Dlatego też zakłada się, że „Współczynnik podobieństwa” nie powinien przekroczyć 50 procent. Jeżeli będzie wyższy, praca zostaje poddana dalszej analizie, gdyż jest podejrzana o bycie plagiatem.

Nie można jednak opierać się jedynie na tej wartości, gdyż może okazać się, że fragmenty uznane przez system za plagiat są opatrzone przypisami, co akurat jest „legalne”. I również do oceny tego potrzebna jest analiza Aby to sprawdzić, potrzebna jest ocena kompetentnej osoby. Dodatkowo, jeżeli okaże się, że w całej pracy jest kilka niezależnych zdań, które gdzieś już się kiedyś pojawiły, autorowi raczej nie grozi oskarżenie o plagiat.

Jak uniknąć oskarżenia o plagiat?

Uczniowie i studenci wymieniają się swoimi obawami i doświadczeniami dotyczącymi plagiatu i nielegalnego kopiowania treści z internetu na forach. Najczęściej powtarzającą się radą jest przeredagowanie tekstu, czyli napisanie go własnymi słowami. Metoda ta nie jest jednak ani pewna, ani bezpieczna. Mimo że Internetowy Systemu Antyplagiatowy nie uzna takiej pracy za plagiat (gdyż jego działanie jest mechaniczne), wystarczy, że wpadnie ona w ręce osoby, od której przekopiowano tekst, jedynie nieznacznie go. Wówczas autor oryginału również może dochodzić swoich praw. Dlatego nigdy nie warto ryzykować!

Korzystając z publikacji i artykułów umieszczanych w internecie, warto sprawdzić, czy są przy nich zamieszczone informacje o powielaniu treści oraz o licencji, na której daną pracę umieszczono. Jeżeli więc na stronie internetowej znajdziemy autorską notę, która wyraża prośbę o kontakt z twórcą w celu skopiowania jego treści, po prostu dostosujmy się do niej i zapytajmy (nawet mailowo), czy możemy skorzystać z fragmentu, który nas interesuje. Jeśli autor się zgodzi, dopytajmy o warunki publikacji. Czasem wystarczy podać źródło, jednak jest to kwestia bardzo indywidualna.

Jeżeli zaś pod interesującym nas artykułem lub wynikami badań, na których chcemy oprzeć własną pracę, znajdziemy informację o całkowitym zakazie powielania treści (Copyrights), po prostu z nich nie korzystajmy. Lepiej poświęcić więcej czasu na szukanie wiarygodnych źródeł niż łamać prawo.

Autor: Marika Kowalska

Źródło: http://szkola.wp.pl/kat,121276,title,Plagiat-czym-jest-i-jak-go-uniknac,wid,14200084,wiadomosc.html

Minęły wakacje, mam nadzieję, że dla wielu z Was były udane. Co prawda pogoda w lipcu i sierpniu nie rozpieszczała, jednak chyba każdy znalazł choć parę dni słońca. Gdyby tylko nie te koszty…

Od kilku dni pojawiają się pierwsze maile z prośbami o pomoc. W dalszym ciągu najwięcej jest postów o pomoc przy pisaniu prac licencjackich. Przy pisaniu pracy licencjackiej wciąż najwięcej problemów nastręcza ułożenie planu zgodnego z tematem. W temacie prac magisterskich najczęściej prosicie o pomoc przy wyborze literatury i zakresu badawczego. Nie ma sprawy. Piszcie, chętnie pomożemy.

Zaczynamy więc kolejny sezon. Czas brać się do pracy. Powodzenia.

Wystartowaliśmy z naszym blogiem wyłącznie w jednym celu, by wam pomóc.

Już niedługo z naszego bloga dowiesz się jak zaplanować, napisać i obronić swoją pracę licencjacką, inżynierską, czy magisterską.

Przybliżymy jak zrozumieć pojęcie metodologia, co to są problemy naukowe, czym jest problem badawczy, jak budować hipotezy.

Zajmiemy się także strukturą procesu badawczego, omówimy metody, techniki i narzędzia badawcze.

Dowiecie się jak opracować wyniki badań.